Etykiety

środa, 8 kwietnia 2015

Paletka My Secret

      Ostatnio często zdarza mi się wykonywać pełny makijaż oka na wyjścia. Staram się nie ograniczać tylko do tuszu, w ruch poszły również cienie i eyeliner. Bardzo mnie cieszy, że wreszcie się do tego zmobilizowałam. Dziś chciałabym polecić Wam paletkę cieni My Secret, która będzie idealna zarówno dla zaawansowanych makijażystek, jak i początkujących nowicjuszek J



      Paletka jest niedroga, możemy dostać ją w Naturach za 12 zł. Są różne wersje kolorystyczne, ja mam tę w naturalnych kolorach. Paletka zawiera 4 matowe cienie: najjaśniejszy, mogący stanowić bazę na całą powiekę, drugi jest w kolorze delikatnego cafe latte ;), mamy również delikatny karmelowo brązowy i ciemniejszy brąz. Kolory są raczej w chłodniejszej tonacji, będą pasowały praktycznie każdemu typowi urody. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, łatwo się rozcierają, praca z nimi to przyjemność. Są trwałe, makijaż nimi wykonany spokojnie wytrzyma na oku kilka godzin. Można nimi wykonać zarówno delikatny dzienny makijaż, jak i wieczorowy. Dlatego są one fajną alternatywą na wyjazdy – nie zajmą dużo miejsca, a można nimi wykonać różne makijaże w zależności od okazji. Dlatego jeśli planujecie rozpocząć przygodę z makijażem, polecam Wam udanie się do Natury i obejrzenie paletki. 
*Pigmentacja cieni bez bazy

niedziela, 15 marca 2015

Skończone w lutym

Dzisiaj produkty, które udało mi się zużyć w miesiącu lutym. Od 2015 staram się wprowadzać u siebie minimalizm. Kupuję tylko kosmetyki, które są mi całkowicie niezbędne, a w innych wypadkach staram się opróżniać mój "magazyn" (który jest jeszcze całkiem spory).


1. Szampon Alterra
Szamponów tej firmy używam non stop, zmieniam tylko wersje kolorystyczne. Bardzo sobie je chwalę. Są tanie (na promocji kosztują jedynie 6 zł), mają fajną konsystencję. Mimo braku SLES (anionowych związków powierzchniowo czynnych – pianotwórczych) dobrze się pienią, dobrze czyśczą włosy i skórę głowy. Same plusy. Używam cały czas i jak na razie nie zamierzam zmieniać (choć czasami dla odmiany kupuję Baby dream lub produkty babuszki Agafii).

2. Maska do włosów Kallos SILK 
Pisałam o niej w bublach roku 2014. Z moimi włosami nie robi NIC. Wreszcie ją zmęczyłam i mogę wyrzucić, na pewno nigdy do niej nie wrócę. 

3. Suchy szampon Batiste, wersja blush 
Kupiłam go na promocji w Biedronce za 11 zł z czystej ciekawości. Suchy szampon z Isany, który do tej pory używałam (i dalej używam) odpowiadał mi w 100%, ale postanowiłam zaryzykować. Opłaciło się. Suche szampony batiste są naprawdę świetne. Są BARDZO wydajne, niewielka ilość wystarcza, aby odświeżyć całe włosy, moja wersja zapachowa była przyjemna dla nosa. W tym momencie to mój zdecydowany ulubieniec, jeśli chodzi o suche szampony. Mam jeszcze dwie wersje zapachowe, na pewno z ogromną chęcią je przetestuję.

4. Mgiełka L’Biotica
Hmmm... w zasadzie nie wiem czemu miała ona służyć. Ja używałam ją w niewielkiej ilości po każdym myciu w celu ułatwienia rozczesywania (oleista konsystencja). Plus za bardzo przyjemny zapach. Czy wrócę? Nie wiem...

5. Płyn do soczewek lens Vision
Kupiony w Hebe. Nie widzę różnicy między tymi płynami, więc jak każdy był ok.


6. Podkład Wake Me Up – odcień Ivory
Pisałam o tym produkcie osobny post. Lubię i na pewno jeszcze wrócę.

7. Perfumy AVON Parisian Chic 
Zapach słodziutki, ale ja takie lubię, dlatego dla mnie na plus. Nuty zapachowe: jeżyny, jaśmin, drzewo sandałowe. Średnio trwały, ale za taką cenę to nie liczyłam na wow (można go upolować bardzo tanio – a na all często kosztuje dosłownie grosze). Czy wrócę? Na razie nie – mam jeszcze kilkanaście buteleczek perfum do wykorzystania.

8. Płyn do demakijażu Bioderma
Dla mnie to płyn idealny. Nie piecze w oczy, dobrze zmywa makijaż, jedynym minusem jest bardzo wysoka cena. Kiedy mogę kupić go gdzieś na fajnej promocji – nie waham się ani chwili. Wiem, że swego czasu był porównywany z płynem micelarnym z bourjois, ale dla mnie ten drugi nie ma szans. Mam wrażliwe oczy, a Bourjois podrażniał mnie, przy zmywaniu leciały mi łzy. Do Biodermy wrócę jeszcze na pewno. 

9. Krem do rąk L'occitane z masłem shea 
Minus za cenę ( 30 ml produktu kupiłam w strefie bezcłowej w Bukareszcie za około 6-7 euro). Produkt ogólnie dobry, konsystencja gęsta, treściwa, trochę przypomina taką leczniczą maść, zapach intensywny, ale bardzo przyjemny. Ze względu na dużą gęstość, produkt bardzo wydajny. Wystarczy niewielka jego ilość na całe dłonie. Na razie do niego nie wrócę – mam inne sprawdzone tańsze kremy.

10. Maska do rąk AVON, seria planet spa 
Uwielbiam ją, w zimnych miesiącach nakładałam ją sporą warstwę na dłonie na noc i działała cuda. Ręce odmarznięte, suche stały się gładkie, dobrze nawilżone. Dodatkowo ma piękny mocny zapach – który UWAGA nie każdemu będzie pasował. Dla mnie to taki „palony cukier”. Bardzo długo utrzymuje się na dłoniach, co również jej jego zaletą. Polecam – ja już zakupiłam kolejną sztukę.


środa, 4 lutego 2015

Moje postanowienia na rok 2015

Zdaję sobie sprawę, że już trochę późno na przedstawienie swoich postanowień noworocznych, ale jak mówią,  lepiej późno niż wcale. Poza tym mamy dopiero luty, a nie np. październik. A więc do dzieła J

1. w każdym tygodniu będę robić treningi co najmniej 3 – 4 razy
2. zapiszę się za aerobik lub inne zajęcia taneczne, na które będę uczęszczać co najmniej 1 raz w tygodniu
3. skończę szkołę kosmetyczną, do której się zapisałam
4. będę poszerzać swą wiedzę oraz umiejętności poprzez kursy doszkalające w zakresie zabiegów kosmetycznych i kosmetologii, jak również kursy przydatne do pracy w moim zawodzie
5. znajdę pracę, która będzie dawać mi radość, spełnienie, oraz podnoszenie kwalifikacji
6. zapiszę się na dodatkowy obcy język
7. zacznę dbać o siebie i swój wygląd – zadbam o włosy, postaram się, aby były zdrowe lśniące i gładkie, postaram się aby mój makijaż oka nie ograniczał się jedynie do tuszu do rzęs
8. będę rozwijać swe marne umiejętności kulinarne ;)
9. będę rozsądniej wydawać pieniądze – ograniczę kupowanie ubrań, które już mam / nie są w moim typie / tzw. w atrakcyjnych cenach ( płaszcz 40 zł? Może i jest zielony, ale pomimo tego, że nie lubię tego koloru to za tę cenę grzech nie wziąć ;) )
10. będę więcej czytać, również literaturę w języku angielskim.
11. będę doskonalić swój charakter, poprzez książki motywacyjne itp.
12. otworzę się na ludzi, nie będę ograniczać się tylko do grupy starych znajomych, ale postaram się również poznać innych ludzi
13. będę zamieszczać co najmniej 2 posty miesięcznie


Ulala, sama nie wiedziałam, że tyle mi się uzbiera tych postanowień. Oczywiście ciężko będzie zrealizować wszystkie punkty, dlatego warto skupić się na kilku dla nas najbardziej istotnych i do nich dążyć. I zwróćcie uwagę, że każde zdanie zaczyna się od będę, znajdę, zapiszę itp. Celowo nigdzie nie użyłam słowa: postaram się. Bo to trochę jak gdybanie. Ja muszę być pewna, że uda mi się osiągnąć to co sama sobie założyłam, wtedy ma to jakikolwiek sens. 

środa, 21 stycznia 2015

Buble kosmetyczne 2014

Dzisiaj postaram się przedstawić Wam 5 najgorszych produktów, z jakimi zetknęłam się w roku 2014. Ciężko było mi je wytypować. Chyba rok 2014 zaoszczędził mi większych rozczarowań. Kosmetyki, które przedstawiam to produkty, które u mnie się nie sprawdziły. Część z nich jest zachwalana przez inne dziewczyny, dlatego podkreślam, że są to produkty, które na mojej twarzy/ciele zachowywały się nie tak jak bym sobie tego życzyła.


Miejsce piąte: Maska do włosów z Kallos – wersja SILK
Na moich włosach nie robi nic. Używałam masek tej firmy – wersji waniliowej i keratynowej i tamte bardzo sobie chwalę. Jednakże po tej nie zauważam żadnej widocznej różnicy w kondycji moich włosów... Nie niszczy ich, ale też nie poprawia ich stanu. Dodatkowo zapach, który jest dla mnie bardzo sztuczny... Na plus przemawia jedynie cena i pojemność produktu. Choć z drugiej strony, mając 1000 ml maski i dodatkową świadomość, że jest to bubel, zużywanie jej to koszmar. Stosuję ją trochę na siłę, bo jak najszybciej chcę ją zużyć, ale takie używanie to żadna przyjemność. Nie wrócę już do tej wersji maski, ale na pewno wypróbuję tę z proteinami mlecznymi i algami. Jestem bardzo ciekawa ich działania. 

Miejsce czwarte: Czekoladka z Bourjois 
Wiem, że kosmetyk ten zbiera skrajne opinie. Wiele dziewczyn go sobie chwali, na KWC można znaleźć wiele pochlebnych opinii na jego temat. Są też jednak dziewczyny, które stanowczo odradzają ten produkt. Ja jestem w tej drugiej grupie. Jego największą wadą (oprócz ceny) jest jego kolor. Posiadałam nr 52. Dla mnie był to ceglasty odcień brązu, wpadający w ostrą pomarańcz. Ze względu na mój jasny kolor skóry, produkt ten prezentował się u mnie na twarzy bardzo niekorzystnie. Wyglądał jak słabo dobrany róż. Źle się czuję w ciepłych kolorach, a ten był zdecydowanie za ciepły. Po paru użyciach odpuściłam i wymieniłam go z dziewczyną, która miała ciemniejszą cerę ode mnie i która, z tego co wiem, jest z niego bardzo zadowolona J Plusem produktu na pewno była jego gramatura, estetyczny wygląd, przypominający tabliczkę czekolady, słodki zapach (który mnie jednak wydawał się bardzo chemiczny, ale wiem, że wielu dziewczynom bardzo się podoba). Przed jego zakupem polecam wybrać się do drogerii i dokładnie obejrzeć tester, ewentualnie przetestować go na sobie... Ja niestety tego nie zrobiłam, zadziałałam pod wpływem impulsu ;) a cena też może odstraszyć, gdyż standardowo kosztuje on chyba ok. 60 zł, jednakże ja kupiłam go na dniach Super – Pharm za 30 zł :) 

Miejsce trzecie: Lakier Czarny z serii BeBeauty, dostępny w Biedronkach
Nie ukrywam, że lakier zakupiłam skuszona niską ceną 5 zł. Uwielbiam ciemne kolory na paznokciach, więc pomyślałam, że czarny też mi się przyda. Niestety mój błąd, że nie spróbowałam maznąć lakierem po paznokciu w sklepie. Od razu zauważyłabym jego kiepskie, wręcz beznadziejne krycie. Ale pomyślałam, że może druga warstwa da radę przykryć cały paznokieć. Nic bardziej mylnego. Nawet po drugiej warstwie widoczne były jasne prześwity na paznokciu. Dopiero trzecia warstwa jako tako dała radę. Ale ja należę do osób kręcących, ciągle coś robię, dlatego nakładanie trzech warstw lakieru i co się z tym wiąże, długie czekanie na jego wyschnięcie nie jest dla mnie... Produktu pozbyłam się po pierwszym pomalowaniu i na pewno nigdy więcej nie skuszę się na ciemne lakiery biedronkowskie. 


Miejsce drugie: Korektor rozświetlający Modeling Illuminator z Kobo Professional
 Choć wiele dziewczyn go chwali (chociażby DigitalGirl13), dla mnie jest on stanowczo zbyt ciężki. Wchodzi w zmarszczki i odznacza się na twarzy, po zastosowaniu go nie widzę efektu rozświetlenia skóry. Być może jest to spowodowane moją tłustą cerą? Zdecydowanie bardziej pasuje mi korektor z Wibo Magic Pen Brillance. Po opiniach na KWC widzę, że większość skłania się jednak ku KOBO, ale ja
pozostanę przy swoim. Dodatkowo ostatnio zauważyłam, że po ok. 2 miesiącach od otwarcia rozwarstwił się w opakowaniu. Teraz nie nadaje się już do użycia. Zdecydowanie nie polecam..

Miejsce pierwsze: Suchy szampon do włosów z Biedronki
Jest to największy bubel 2014 roku. Ten produkt nie robi nic. Jego jedynym plusem jest ładny zapach, ale czy zapach jest tutaj najważniejszy? Używając suchego szamponu chcę mieć przede wszystkim odświeżone włosy, a produkt ten sprawiał, że wyglądały one na jeszcze bardziej przetłuszczone. Dodatkowo ma on bardzo niewygodny aplikator, po kilku „psiknięciach” odpadał mi palec ;) Podsumowując, dawałam temu produktowi kilka szans i za każdym razem po jego użyciu chodziłam cały dzień i myślałam, czy moje włosy wyglądają na bardzo tłuste czy tylko trochę ;) Po głębszym namyśle połowa produktu wylądowała w koszu na śmieci. Szampon można było zakupić w Biedronkach za ok. 8 zł. 


wtorek, 9 grudnia 2014

Prezenty dla Niej

          Mamy już grudzień, Święta Bożego Narodzenia za pasem, gorący okres sprzątania, świątecznych zakupów i......... prezentów. Często to ostatnie odkładamy na ostatnią chwilę z braku czasu, pomysłów itd. itd. Warto z większym wyprzedzeniem zastanowić się co możemy kupić drugiej osobie i dzięki temu uniknąć szaleńczych pościgów i dłuuuugich kolejek do kasy. Dzisiaj postaram się podać kilka uniwersalnych pomysłów na prezent dla kobiet. Są to moim zdaniem rzeczy, które ucieszą nasze mamy, babcie, koleżanki czy siostry. Sama widząc któreś z tych rzeczy pod choinką byłabym zachwycona.

  1. Świeczki zapachowe
Świece zapachowe święcą obecnie swoje triumfy. Od paru lat temat ten jest „na topie” i wiele dziewczyn jest zakochanych w tym rozwiązaniu. Tego rodzaju prezent wydaje mi się trafiony chociażby ze względu na porę roku. Mamy zimę, dzień jest krótki, niskie temperatury sprawiają, że wracając ze szkoły/pracy jedyne na co mamy ochotę to gorąca kąpiel, wielki kubek herbaty i ciepły koc. Myślę, że po dodaniu do tego scenariusza dużą pięknie pachnącą świeczkę zapewnimy sobie jeszcze lepszy, przytulniejszy nastrój. Wybór jest ogromny i tak naprawdę wszystko zależy od tego ile funduszy chcemy na to przeznaczyć. Myślę, że na każdej półce cenowej znajdziemy świece o idealnym dla nas zapachu. Dla tych bardziej wymagających z całą pewnością polecić można świece Yankee Candle. Cena jest wysoka, ale adekwatna do jakości. Świece są wydajne, zapachy intensywne i długo się utrzymujące. Możemy wybrać różną wielkość. Niższe ceny, ale jakość również bardzo wysoką znajdziemy np. w Bath&Body Works. Są to moi zdecydowani ulubieńcy, przede wszystkim za sprawą oryginalnych, zwalających z nóg zapachów. Dodatkowy plus to fakt, że na wyprzedaży możemy je zakupić za dużo niższą cenę, ponadto często możemy spotkać je na promocji np. 2+1. Niższe półki cenowe możemy znaleźć z drogeriach typu Rossmann. Tam możemy zaopatrzyć się w świeczki Bolsiusa, które mają niskie ceny, ale również są przyzwoitej jakości. Wybór zapachów jest mniejszy, ale myślę, że zadowalający.

  1. Lakier do paznokci
Wydaje mi się, że lakier do paznokci również może być fajnym udanym prezentem. Oczywiście dziewczyny, nie namawiam Was, żebyście kupiły różowy neonowy lub morski kolor osobie, która preferuje w ubiorze czernie, lub klasyczne połączenia typu beże, biele, szarości. Myślę jednak, że takim uniwersalnym kolorem, który przyda się każdej z Nas i który każda z Nas powinna mieć to czerwień lub krem. Odnośnie tego pierwszego – jak wiadomo, jest to najbardziej pociągający kolor, który na pewno zwróci uwagę płci przeciwnej, poza tym dodaje nam pewności siebie i seksapilu. Odcienie beżu czy kremu, natomiast, będą świetnym rozwiązaniem na codziennie dni, kiedy nie mamy czasu zastanawiać się nad naszym wyglądem. Jednocześnie kolory takie dodają nam klasy i sprawiają, że paznokcie wydają się estetyczne i zadbane. Tutaj również mamy szeroki wachlarz możliwości. Możemy pokusić się o zakup ostatnio popularnych lakierów Essie (koszt ok. 35zł), które odznaczają się trwałością na paznokciach, jak również skorzystać z innych alternatyw, czyli produktów typowo drogeryjnych, typu Rimmel, Maybelline, czy nawet Catrice.

  1. Program treningowy, np. autorstwa Ewy Chodakowskiej
Myślę, że dużo dziewczyn codziennie obiecuje sobie: od jutra zaczynam ćwiczyć! Znacie to? Ja też! ;) Uwierzcie mi, że wiele z Waszych znajomych również tak sobie mówi, jednak nie mają wystarczającej motywacji, żeby zacząć. Możemy im w tym pomóc, np. poprzez zakup książki – poradnika, lub płyty dvd z gotowymi ćwiczeniami, mającymi na celu wyszczuplenie naszej sylwetki. Szczerze mogę Wam polecić poradnik autorstwa właśnie Ewy Chodakowskiej: Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską. Jest to przygotowany zestaw ćwiczeń wraz z rozpisanymi jadłospisami na każdy dzień miesiąca. Odkąd go kupiłam, naprawdę zmobilizowałam się do ćwiczeń. Zaczęłam od września i w dalszym ciągu trzymam się dzielnie i nie rezygnuję z walki o fajną i zdrową sylwetkę. Poradnik, jak i płyty z gotowymi treningami możecie kupić na stronie Ewy: bebio.pl

  1. Ciekawa książka
W zależności od zainteresowań i upodobań danej osoby możemy zakupić jej jakąś ciekawą pozycje literaturową. Twoja przyjaciółka jest fanką kryminałów? Może warto wybrać pozycję autorstwa Agaty Christie. Dla fanek mody i stylu ciekawa może okazać się biografia Coco Chanel czy Brigitte Bardot. Fanki sztuki makijażu na pewno ucieszą się z Perfekcyjnego Makijażu Bobby Brown. Twoja siostra uwielbia fantasy? Może trylogia Władcy Pierścieni będzie doskonałym wyborem? Na pewno dla każdego znajdziesz coś odpowiedniego. 

  1. Balsam do ciała lub olejek do masażu
Kolejny pomysł na prezent to balsam do ciała. Jak wiadomo, wielkimi krokami zbliża się zima, nasza skóra jest wysuszona, brak jej odpowiedniego nawilżenia. Doskonałym rozwiązaniem może się tu okazać balsam do ciała. Na rynku mamy ogromny wybór, z powodzeniem możemy wybrać odpowiedni zapach, a również taki prezent nie nadszarpnie znacząco naszej kieszeni. Oczywiście możemy pokusić się o coś luksusowego, mamy wolny wybór. Podobnie jest z olejkiem do masażu – zimą masaż z użyciem pięknie pachnącego, rozgrzewającego nasze ciało olejkiem wydaje się rozwiązaniem doskonałym. Szczególnie jeśli mamy osobę, która może nam go wykonać ;) 

  1. Bon podarunkowy do ulubionego sklepu z odzieżą
Jeśli nasza siostra lub koleżanka jest fanką np. Stradivariusa, czy H&M, bon podarunkowy może kazać się idealnym rozwiązaniem. Wiadomo, że wielkimi krokami zbliżają się wyprzedaże – dla zakupoholiczek to ukochany okres w całym roku. Cóż może być piękniejszego niż możliwość pójścia do sklepu i dowolny wybór skarbów dla siebie, bez konieczności patrzenia na cenę i zastanawiania się, czy aby na pewno mogę sobie na to pozwolić.

  1. Tangle Teezer
Włosomaniaczki na pewno będą zadowolone z zakupu szczotki do włosów Tangle Teezer, wychwalanej na każdym włosowym blogu. Sama jej używam i muszę przyznać, że od tego czasu nie wyobrażam sobie używać jakiejkolwiek innej szczotki. Dla mnie to ideał. Idealnie rozczesuje moje długie i często posplątywane włosy, nie elektryzuje ich, a ostre ząbki zapewniają nam jednocześnie szybki masaż głowy przy każdym użyciu. Szczotka jest ogólnodostępna, możemy ją zamówić ze sklepu internetowego, lub allegro, są też dostępne w drogeriach Hebe. Ich cena wynosi około 35 zł. Można je również dostać w wersji kompaktowej – do torebki, oraz w wersji dla dzieci – np. w kształcie kwiatuszka itp.

  1. Pidżama
Kolejny uniwersalny pomysł na prezent to pi(d)żama. Jeśli znamy rozmiar osoby, którą chcemy obdarować ciepła piżama na zimę będzie idealnym pomysłem. Możemy wybrać różne wzory, różne materiały i mamy pewność, że nasz podarunek na pewno nie będzie rzucony w kąt i zapomniany.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Rimmel - Wake Me Up Foundation

                Dzisiejszy wpis poświęcę jednemu z moich ulubionych podkładów. 
Jest to RIMMEL Wake Me Up. Podkład ten zbiera wiele pochwał, ma swoich zwolenników, a ja jestem wśród nich.

                Posiadam ten podkład w kolorze 100 Ivory, w cieplejszych porach roku korzystam jednak z odcienia 103 True Ivory.  Produkt ma eleganckie szklane opakowanie z pompką, jego pojemność to standardowe 30 ml. Cena regularna podkładu to około 40 zł, ale często można go spotkać na różnych promocjach. Ja osobiście zawsze czekam na drogeryjne akcje -40%. Wówczas podkład ten możemy nabyć za 24 zł :) Kosmetyk ma bardzo przyjemną kremową konsystencję, nie za gęstą i nie lejkowatą. Wystarczy niewielka jego ilość, aby pokryć nim całą twarz. Przyjemnie nakłada się go palcami, ale ja osobiście preferuję nakładanie podkładów pędzlem. Jeśli chodzi o krycie to jest ono średnie, podkład na pewno nie zrobi nam z twarzy maski. Wake me up, jaka sama nazwa wskazuje, jest produktem rozświetlającym, ma sprawiać, że nasza cera już od rana będzie wyglądała na wypoczętą i rozświetloną. Posiada delikatne refleksy, które moim zdaniem nie są widoczne po nałożeniu na twarz. Z zasady napiszę, że podkład ten jest szczególnie polecany do cery suchej, ze względu na swe rozświetlające drobinki, ale ja pomimo tłustej cery, bardzo dobrze się w nim czuję – nie zbiera się w załamaniach, nie roluje. Wystarczy delikatne przypudrowanie. Podkład utrzymuje się z powodzeniem na twarzy kilka godzin, jednakże pod koniec dnia, na wieczorne wyjście, zdecydowanie warto ponowić aplikację, ponieważ po parunastu godzinach podkładu na twarzy pozostaje niewiele J 
    
              Podsumowując: podkład Wake Me Up sprawdza się u mnie idealnie. Jestem pewna, że wielokrotnie będę do niego wracać. Szczerze polecam go dziewczynom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem :)

sobota, 12 kwietnia 2014

Antyoksydanty

                 Antyoksydanty, inaczej nazywane też przeciwutleniaczami, lub antyutleniaczami. Ich zadaniem jest niwelowanie działania utleniaczy. Pod pojęciem utleniacze rozumiemy wolne rodniki, czyli destrukcyjne małe cząsteczki powstające w wyniku zachodzących w naszym organizmie procesów metabolicznych. Ich budowa charakteryzuje się obecnością jednego niesparowanego elektronu, który chcą one za wszelką cenę oddać i dlatego atakują każdy związek, z którym mają kontakt. Jest to zjawisko niepożądane. Młody i zdrowy człowiek sam jest w stanie zwalczać swe rodniki, jednakże z biegiem lat staje się to coraz trudniejsze, a liczba wolnych rodników zaczyna gwałtownie wzrastać. Przyczyną tego może być stres, dieta, palenie tytoniu, zbyt częste i mocne opalanie, spożywanie pokarmów bogatych w tłuszcze itp. Są one przyczyną powstawania zmarszczek oraz wysychania skóry. Dermatolodzy oprócz stosowania odpowiedniej diety zalecają również stosowanie kosmetyków zawierających w składzie antyoksydanty. Jak ich szukać? Dla skór młodych poleca się stosowanie kremów zawierających witaminę C i E. witamina c chroni cholesterol LDL – tzw. zły cholesterol przed utlenianiem. Ponadto dobrze współgra z witaminą E, wykazując zdolność jej regeneracji. Nie zapominajmy tu jednak o najważniejszym, czyli odpowiedniej diecie. Powinniśmy urozmaicać ją o różne warzywa i owoce, które jak wiadomo są bogatym źródłem wielu witamin.